sobota, 26 lipca 2014

Rozdział III

                                                 Mercy
Z tej dzisiejszej niby randki wyszła kompletna klapa. Może to wszystko go nie interesuje, ale mi zależy na tym by nie stracić kontraktu. Potem w studiu nie zamieniliśmy już ani słowa. Nie żeby mi to przeszkadzało. Gdy przyjechaliśmy do zoo od razu natknęliśmy się na paparazzich, którzy już na nas czekali. Simon kazał nam za pozować do paru zdjęć, a potem ruszyć na zwiedzanie, oczywiste było to, że za nami ruszą paparazzi i taki był plan. Mieliśmy wyglądać na szczęśliwych, na parę osób która się w sobie zakochuje. Na pytania na razie odpowiadaliśmy, że jesteśmy przyjaciółmi. Na początku nie było, aż tak źle, lecz potem, gdy zostaliśmy sami Tomlinson zaczął się kłócić o jakieś głupoty. Gdy wróciliśmy okazało się, że ktoś w tamtym momencie zrobił nam zdjęcie. Menagerom udało się to jakoś załatwić i zdjęcie nie trafiło do sieci. Z Louisem się do siebie nie odzywamy i nie zamierzam tego zmienić. Jutro wieczorem mamy zjeść razem romantyczną kolację w czterogwiazdkowej restauracji, a potem mam pojechać do niego do domu, niestety. 

Rano zadzwoniła do mnie Patricia, moja menagerka i poinformowała mnie, że o 16 mam być gotowa, Louis po mnie przyjedzie i razem pojedziemy do restauracji, lecz jeszcze wcześniej na spacer do parku. O drugiej zaczęłam się przygotowywać, wybrałam krótką czerwoną sukienkę i do niej czarne szpilki, zrobiłam makijaż i usiadłam przed telewizorem oglądając mój ulubiony film. Za piętnaście czwarta usłyszałam dzwonek do drzwi i poszłam otworzyć, wiedziałam kogo zaraz ujrzę.

                                             Louis

 Zadzwoniłem do drzwi i zaraz otworzyła mi je Mercy. Wyglądała pięknie lecz to nic nie zmienia, dobija mnie to, że będę musiał spędzić z nią prawie cały dzień. Ponieważ uzgodniliśmy, że wyjdzie ode mnie przed północą. Zdziwiło mnie to co zaraz powiedziała.
- Wiem, że niezbyt się dogadujemy, ale to już nie moja wina i chciałabym ten dzień spędzić jakoś przyjemnie, chociaż nie ukrywam, że wolałabym dzisiaj spotkać się z przyjaciółkami, ale cóż pogódźmy się chociaż do momentu, gdy musimy spędzać razem czas.
Bardzo mnie to zszokowało, ale ja też nie chciałem się kłócić, dlatego zgodziłem się i nawet lekko uśmiechnąłem, co ona odwzajemniła. Wsiedliśmy do mojego auta i pojechaliśmy w kierunku parku, stamtąd na piechotę mamy iść do restauracji. Co mnie zdziwiło rozmowa się kleiła, a Mercy buzia się nie zamykała. Bardzo przyjemnie się jej słuchało, była bardzo mądra i śmieszna. Coraz swobodniej czułem się w jej towarzystwie. Co mnie zdziwiło, w parku nie spotkaliśmy żadnych paparazzich, dlatego nic nam nie przeszkadzało. Śmiejąc udaliśmy się w kierunku restauracji.

                                                               Mercy

Gdy pogodziliśmy się z Louisem okazało się, że jest całkiem fajnym i zabawnym chłopakiem, był też całkiem przystojny. Możliwe, że trochę mi się podoba, ale nie żeby coś. W restauracji zamówiliśmy zamiast obiadu lody o przeróżnych smakach i z wszystkimi dodatkami. Teraz już mi nie przeszkadzało, że miałam potem do niego pojechać. Minusem jest to, że za oknem stali paparazzi i robili nam zdjęcia, ale oboje nie zwracaliśmy na nich uwagi.
                                                      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz