piątek, 25 lipca 2014

Rozdział II

                                              ~~ Louis ~~
Na początku zespołu wszyscy zgodnie ustaliliśmy, że nie będzie takich akcji. A oni co? Wplątują mnie w takie coś. I jeszcze nie mogę się nie zgodzić, bo obowiązuje mnie kontrakt. Za jego złamanie grozi wysoka kara pieniężna, a że zespół nie odniósł na razie dużych sukcesów zwyczajnie mnie na to nie stać. Musiałem na to wszystko przystać. Chociaż nie wiem dlaczego wybrano mnie, a nie np. Harry'ego, on sto razy lepiej spisałby się w tej roli. Przed chwilą dostałem sms'a od Simona, że jutro o 10 mam pojechać do studia i się z nią zapoznać, a potem pójść na naszą niby pierwszą randkę. Oczywiście o wszystkim będą powiadomieni paparazzi.  Z tego co wiem Mercy zbytnio nie jest zbytnio zadowolona z tego pomysłu. Możecie sobie wyobrazić, że ja jeszcze mniej. Gdy Ellie się dowie, że mam dziewczynę bo, że to ustawka nie mogę jej powiedzieć na pewno nie będę miał już u niej żadnych szans. Menagerka Crazy Girl zgodziła się na ten związek, bo jest to winna Simonowi, pomógł jej rozsławić zespół. Ona też ma nadzieję, że to pomoże dziewczynom. Mamy mieć prawdopodobnie wspólną trasę koncertową i wspólnie nagrane piosenki.
Na szczęście dzisiaj mam jeszcze spokój, więc gdy wróciłem do domu zamówiłem sobie pizzę i usiadłem przed telewizorem oglądając mecz. Na szczęście Anglia wygrała 3:0, przynajmniej nie pogorszył mi się humor. Przed północą wziąłem prysznic i poszedłem spać. Jeszcze przedtem zaczwoniłem do Ellie, by ją przeprosić, nie była, aż tak zła, tylko się za mną stęskniła. Jestem pewien, że ja za nią milion razy bardziej. Chciałbym ją wreszcie zobaczyć, pójść do klubu czy gdzieś i się powygłupiać jak za dawnych czasów. Niestety to będzie narazie niemożliwe. 

Rano po zjedzeniu śniadania, wsiadłem do a uta i pojechałem do studia. Nie mogłem się doczekać, wyczuliście ten sarkazm? Wlokąc się wszedłem do biura, w środku były trzy osoby: Simon, Mercy i jakaś babka. Przyznam, że dziewczyna jest nawet ładna, lecz  i tak podoba mi się ktoś inny. Była ona ubrana w krótką beżową sukienkę i tego samego koloru wysokie szpilki.
- Mercy poznaj Louisa, Louis to Mercy, od dzisiaj będziecie się prawie codziennie spotykać, spędzać ze sobą każdą wolną chwilę, potem ogłosimy wasz związek. Teraz was zostawimy, musicie się jakoś lepiej poznać, za godzinę pójdziecie na pierwszą randkę, powodzenia!- powiedział Cowell i wyszedł razem z kobietą.
                                                                  ~~ Mercy~~
Gdy Simon skończył mówić i wyszedł z pokoju Louis podał mi od niechcenia rękę i usiadł na kanapie. Przyznam, że był całkiem ładny, lecz od początku mnie denerwował.
- Posłuchaj, oboje wiemy, że robimy to tylko dlatego, że mamy to kontrakcie. Tak naprawdę nie musimy się przyjaźnić i mi na tym szczerze mówiąc nie zależy, ale jakoś musimy to załatwić. Więc przed menagerami udawajmy, że się dogadujemi, a przed paparazzi grajmy miłość. Zgoda?

                                                                    ~~ Louis~~
Nic nie odpowiedziałem, od początku wydawała mi się wredna. Niestety będę musiał jakoś to przeżyć. To będzie ciężki rok, na pewno to wszystko nie będzie wyglądało wiarygodnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz